DRUŻYNA
Główna
Kadra
Historia
Galeria
11 na 11

ROZGRYWKI
JC '09
WC '09
JC '08
WC '08
JC '07
WC '07
Sparingi
Rozgrywki
Statystyki
11 Wszechczasów

ROZRYWKA
Dream Boys
To my DT 2008
To my DT 2007
Śmieszne
Plebiscyt

INNE
Forum
Księga gości
Linki
Autorzy

POLECAMY
Wyniki na żywo
Agencja Reklamowa


HISTORIA DRINK TEAMU

POCZĄTKI

Początki naszego zespołu to wczesna jesień roku 2004, kiedy to grupa kilku studentów Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach - wielkich pasjonatów futbolu, postanowiła spożytkować swój wolny czas (którego na studiach nie brakuje:)) i zacząć regularnie rozwijać swoje, nieprzeciętne przecież umiejętności piłkarskie. Zaczęliśmy od bardziej rekreacyjnych i raczej spontanicznych niż zdyscyplinowanych treningów, 2-3 razy w tygodniu, podczas których rozgrywaliśmy mecze na boiskach znajdujących się nieopodal naszego akademika "Bartek". Ówczesną piłkarską jesień podporządkowaliśmy dobremu przygotowaniu do halowych Mistrzostw Politechniki Świętokrzyskiej nazwanych przez nas Winter Cup. Pierwszy oficjalny mecz naszej drużyny kroniki piłkarskie datują na 12 grudnia 2004 roku, kiedy to odbyły się wydziałowe eliminacje mistrzostw.

Nazwa naszej drużyny powstała w grudniu tego roku, tuż przed zgłoszeniem zespołu do rozgrywek i jest blisko związana z naszymi pozaboiskowymi zainteresowaniami;). W pierwszym historycznym meczu nasza drużyna uległa nieznacznie 2:3 drużynie Mechaniczne Szerszenie. Pierwszą w historii bramkę dla Drink Teamu zdobył Marcin Wilk. Ale o czym wszyscy wiedzą początki bywają trudne - po 3 porażkach zajęliśmy ostatnie, czwarte miejsce w naszej grupie i niespodziewanie dla wszystkich pożegnaliśmy się z turniejem. Jak się później okazało trafiliśmy na stosunkowo mocnych przeciwników - w półfinale znalazły się aż dwie drużyny z naszej grupy, a ostatecznie jedna z nich zwyciężyła (FC Zwarcie), zaś druga zajęła 3 miejsce (Gaśnica). Zawodnikami, którzy wówczas reprezentowali barwy Drink Teamu byli: Piotr Gogolewski, Zbigniew Kęsy, Tomasz Rasieński, Łukasz Wilk i Marcin Wilk.

SEZON 2004/2005

Kolejnym istotnym wydarzeniem, wokół którego skupilismy naszą uwagę był rozgrywany w maju roku 2005 na naszym macierzystym boisku obok "Bartka" turniej "Juwenalia Cup 2005". Przygotowania do niego rozpoczęliśmy w poniedziałek 21 marca 2005. Przez 1,5 miesiąca odbudowywaliśmy formę piłkarską oraz przygotowaliśmy się mentalnie i psychicznie do najważniejszej dla nas imprezy piłkarskiej w roku. Słynne spotkanie w pokoju 301, które odbyło się pod koniec kwietnia 2005 (po raz pierwszy określone przez nas jako "zgrupowanie":)) przejdzie zapewne do historii, za sprawą niekonwencjonalnego sposobu omawiania założeń taktycznych. Zamiast rozrysowywać ustawienie zespołu na tablicy, przedstawialiśmy wyjściową "szóstkę" za pomocą kieliszków do wódki. W imprezie tej oficjalnie mieli zadebiutować w barwach Drink Teamu: Rafał Cholewiński, Jacek Ćmielewski, Michał Garnuszek, Zbigniew Giska, Michał Gos, Przemysław Guła, Arkadiusz Misiuda, Damian Tomaszewski oraz Łukasz Woźniak.

Wreszcie nadszedł długo przez nas oczekiwany dzień, piątek 13 maja 2005. Około godziniy 13, na pół godziny przed pierwszym meczem odbyliśmy ostatni trening (strzelecki) na asfaltowej nawierzchni. Drużyna Drink Team podczas turnieju Juwenalia Cup 2005Nasz pierwszy, inauguracyjny mecz rozpoczęliśmy w składzie: Tomaszewski - Cholewiński, Ćmielewski - Giska - Gos, Wilk. Było to bez wątpienia nasze najlepsze spotkanie w tamtym turnieju - po dwóch bramkach Marcina Wilka i jednej Jacka Ćmielewskiego wygraliśmy pewnie 3:1 z drużyną FC Piwko. Już wówczas dane nam było przekonać się o bardzo niskim poziomie sędziowania tej imprezy - po ewidentnym faulu na naszym bramkarzu w polu karnym sędzia niesłusznie uznał bramkę przeciwnika. Drugi mecz całkowicie zdominowały kuriozalne pomyłki sędziowskie - decydującą o losach meczu bramkę na 1:2 straciliśmy, kiedy jeden z sędziów nie zauważył, iż piłka przekroczyła linię boczną o dobre pół metra. Niepomyślne decyzje sędziego wpłynęły na nas deprymująco - w nasze poczynania wkradła się nerwowość i brak koncentracji. Ostatnie spotkanie (z faworytem naszej grupy Izolatorem) przegraliśmy wyraźnie (co nie znaczy że bez walki) 2:5. Nasz udział w turnieju dobiegł końca.

Reszta rundy wiosennej sezonu 2004/2005 upłynęła nam głównie pod znakiem słynnych analiz taktycznych w pokoju 711. Okres pomiędzy juwenaliami a końcem roku akademickiego wykorzystaliśmy na treningi oraz doskonalenie własnych umiejętności.

JESIEŃ 2005/2006

Kolejny rok akademicki rozpoczęliśmy z wielkimi nadziejami i aspiracjami, jak zresztą zawsze;) Naszym głównym celem na najbliższe miesiące było korzystne zaprezentowanie się w rozgrywkach Winter Cup 2006. Dopóki pogoda dopisywała, trenowaliśny na powietrzu na powierzchniach trawiasto-betonowych, rozgrywając w tym czasie kilka spotkań sparingowych. Dzięki naszym rozległym znajomościom (pomógł nam w tym największy w Kielcach fan KSZO Ostrowiec - Przemek Kojac;) udało nam się dostać do sekcji halowej piłki nożnej AZS Politechnika Świętokrzyska, gdzie w każdy czwartkowy wieczór uczestniczyliśmy w intensywnych treningach. Nasze udane, jak również mniej udane zagrania omawialismy szczegółowo na licznych zgrupowaniach pomeczowych. Gorzej, jeśli zgrupowanie odbyło się przed treningiem (słynne 2 bramki samobójcze Rafała, zdobyte w ciągu 2 minut;) - wówczas nasza percepcja i cechy wolicjonalne były, delikatnie mówiąc lekko osłabione.

Styczniowa sesja zimowa na uczelni zeszła na drugi plan, ponieważ zbiegła się w czasie razem z długo oczekiwanymi przez nas rozgrywkami Winter Cup. W turnieju tym postanowiliśmy wystawić dwa zespoły: Drink Team A oraz Drink Team B. Dyplom dla Drink Teamu za zajęcie 8 miejsca w Winter Cup 2006Kadry obydwu drużyn wyłoniliśmy po burzliwych dyskusjach, drogą demokratycznego i tajnego głosowania. Drink Team B w składzie: Misiuda (kapitan), Kęsy, Marcin Wilk, Giska, Woźniak oraz Bartłomiej Glita (gościnny udział) odniósł 2 zwycięstwa i doznał 3 porażek, zajmując ostatecznie 3 miejsce w swojej grupie i nie uzyskał awansu do fazy play-off turnieju. Drużyna Drink Team A radziła sobie o niebo lepiej. W jej składzie wystąpili: Ćmielewski (kapitan), Tomaszewski, Cholewiński, Gos, Gogolewski, Garnuszek. Doznając tylko jednej porażki (po dramatycznym meczu z późniejszym triumfatorem rozgrywek Red Bullem, gdzie groźnej kontuzji doznał nasz czołowy zawodnik Michał Gos) i pewnie wygrywając cztery mecze Drink Team A awansował z drugiego miejsca do fazy finałowej rozgrywek. Następnego dnia w nieco zmienionym składzie (z powodu absencji kilku graczy sięgnęliśmy po posiłki do Teamu B - wzmocnili nas Zbyszek Kęsy i Marcin Wilk) rozegraliśmy siedem meczy, wszystkie niestety przegrywając. Do historii polskiej piłki przeszedł niezwykle dramatyczny mecz ze słynnym Sportingiem (2:5), który sędziował nam sędzia...ze Sportingu!!!;) Pierwsza połowa tego meczu była w naszym wykonaniu koncertowa (pewne prowadzenie 2:0 i pełna kontrola wydarzeń na boisku). W drugiej opadliśmy wyraźnie z sił, dając przeciwnikowi wbić nam aż 5 bramek. Tylko Marek Zieńczuk z Wisły Kraków jest w stanie pojąć, co zrobił w tym meczu Zbyszek Kęsy, pudłując przy stanie 2:0 dla nas (przy 3:0 rywale na pewno by się już nie podnieśli - przyp. redakcji) na pustą bramkę z odległości 30 cm ;) Ostatecznie zajęliśmy 8 miejsce w turnieju (na 32 drużyny biorące w nim udział), co jak dotychczas było naszym największym sukcesem.

Po szczęśliwych mimo wszystko dla nas rozgrywkach Winter Cup 2006, razem z naszymi "przyjaciółmi" z 4 piętra kontynuowaliśmy treningi na hali aż do okresu, kiedy mogliśmy wreszcie po kilkumiesięcznej przerwie znów powrócić na powietrze. Wiosenne dni spędzaliśmy na doskonaleniu umiejętności czysto piłkarskich (w tym oczywiście najważniejszej w futbolu rzeczy - precyzji, na którą kładliśmy szczególny nacisk),zaś wieczory - wytrzymałości;) Studencka Wiosna Kulturalna 2006 zbliżała się szybkimi krokami, a wraz z nią od dawna oczekiwany turniej Juwenalia Cup...

WIOSNA 2005/2006

W ramach przygotowań do bezapelacyjnie najważniejszej imprezy piłkarskiej letniego sezonu piłkarskiego rozgrywaliśmy serię sparingów. Naszymi rywalami byli koledzy z pobliskich szkół średnich ("Elektryka" i "Plastyka"), którzy pomagali nam w utrzymaniu wysokiej formy, mimo iż wyraźnie ustępowali nam pod względem umiejętnosci zarówno technicznych jak i taktycznych. Otwarte Akademickie Mistrzostwa Szóstek Piłkarskich "6 na 6" (w tym roku wyjątkowo rozgrywane w zespołach 5-osobowych) rozpoczęły się dnia 9 maja. Podobnie jak w zimowych rozgrywkach Winter Cup postanowiliśmy do turnieju zgłosić dwa zespoły: Team A i Team B, jakoże wybitnymi indywidualnościami grającymi w naszej drużynie możnaby z powodzeniem obdzielić dwa solidnie zespoły. Po niezwykle burzliwych dyskusjach (aczkolwiek przeprowadzanych w niemalże "rodzinnej" atmosferze - przy wspólnym stole;) wykrystalizowały się składy obydwu drużyn. Drink Team A mieli reprezentować: Rafał Cholewiński, Jacek Ćmielewski, Zbyszek Giska, Michał Gos, Damian Tomaszewski, Marcin Wilk oraz Łukasz Woźniak, natomiast w Teamie B mieli grać: Piotr Gogolewski (po raz pierwszy w swej niezwykle barwnej karierze piłkarskiej jako bramkarz) Zbyszek Kęsy, Marcin Kotrys, Adam Siwek, Bartek Synowski, Łukasz Wilk, Rafał Zielonka, Michał Żołądek oraz słynny Błażej Górecki. Los okazał się złośliwy przydzielając obydwa teamy do jednej grupy - grupy C zwanej "grupą śmierci", gdyż było jasne iż tylko jedna z drużyn może awansować do dalszych rozgrywek.

Pierwsi na boisko wybiegli piłkarze Drink Teamu A, a naszym rywalem był zespół FC Tesco. Po dość zaciętym, niezwykle emocjonującym i dość równym meczu zremisowaliśmy 1:1 po bramce Rafała Cholewińskiego zdobytej po rzucie rożnym. Następnie na placu boju pojawili się gracze Drink Teamu B. W meczu z drużyną FC Pifko przegraliśmy 2:6 po dwóch bramkach Marcina Kotrysa. Piłkarze Drink Teamu w czasie zmagań Juwenalia Cup 2006 W kolejnych meczach Team A zanotował następujące wyniki: 1:1 z drużyną FC Pifko po trafieniu Michała Gosa oraz niezwykle cenny bezbramkowy remis z jednym z faworytów rozgrywek (notabene naszymi starymi znajomymi z ubiegłorocznych rozgrywek) - Izolatorem. Drink Team B przegrał 1:3 z FC Tesco (gol Bartka Synowskiego) oraz 2:9 z Izolatorem (bramki Adama Siwka i Łukasza Wilka). Gdy stało się jasne, że żadna z naszych drużyn nie uzyska awansu do dalszej fazy rozgrywek (co było niewątpliwie jedną z największych niespodzianek turnieju;) emocje zostały nieco stonowane a nam pozostał do rozegrania niezwykle prestiżowy mecz, w którym Drink Team A miał się zmierzyć z Drink Teamem B (mecz ten można porównać chyba tylko do "Gran Derbi Europa";). Mecz odbył się 11 maja o godzinie 10. Już przed meczem chodziły na mieście pogłoski (rozpuszczane bez wątpienia przez nieprzyjaciół naszej drużyny), iż spotkanie to zakończy się remisem 10:10. Kielecki STS przestał nawet przyjmować zakłady na ten mecz...Oburzeni tym faktem postanowiliśmy zadać kłamliwym, niecnym pomówieniom i zagrać najczyściej jak tylko się da. Na boisko wybiegliśmy niezwykle zmobilizowani i zmotywowani. Spotkanie to było niewątpliwie jednym z najlepszych widowisk piłkarskich, jakie mogli obejrzeć kibice podczas Juwenalia Cup 2006. Grad goli, akcje co chwila przenoszące się spod jednej bramki pod drugą oraz niezwykłe zaangażowanie i walka o każdy centymetr boiska - tak można najkrócej streścić przebieg tego meczu. Po niezwykle dramatycznej końcówce (na minutę przed końcem Team B prowadził 7:5, jednak doświadczenie i boiskowe cwaniactwo Teamu A pozwoliło mu odrobić straty w postaci dwóch bramek) derby Drink Teamu zakończyły się w pełni sprawiedliwym remisem 7:7. Co ciekawe bramki w tym spotkaniu strzelali wszyscy zawodnicy przebywający na boisku. Po zakończonym turnieju prezes Harrewicz pogratulował nam dobrej postawy na boisku i gry fair-play. Trudno powiedzieć, czy wystawienie jednego mocnego składu zamiast dwóch troszkę słabszych pozwoliłoby na osiągnięcie lepszego wyniku - sprawa ta niech pozostanie niewyjaśnioną...

Ostatni miesiąc sezonu 2005/2006 spędziliśmy raczej na podsumowaniach niż na konstruktywnym budowaniu formy. Trzeba bowiem obiektywnie przyznać, że był to sezon trudny i wyczerpujący aczkolwiek bezapelacyjnie najlepszy jak dotychczas w naszej historii, która trwa po dziś dzień.

JESIEŃ 2006/2007

Sportowe zmagania sezonu 2006/2007 rozpoczęliśmy od rekordowego zwycięstwa – zespół Drink Teamu pokonał zaprzyjaźnioną drużynę ZIP SQUAD aż 24:7. Osiem goli zdobył wtedy nasz kapitan Jacek Ćmielewski, co po dziś dzień jest jednym z lepszych indywidualnych osiągnięć. DRINK TEAM - jesień 2006 Jeszcze jesienią do zespołu dołączyli trzej młodzi zawodnicy: Wojciech Górski, Ernest Moskal oraz Bartosz Olszewski. Zimą wzmocnił się także pion szkoleniowy naszego klubu. Asystentem menedżera został Michał Andrzej Grochowski, natomiast funkcję wiceprezesa do spraw prawno-administracyjno-finansowo-ekonomicznych (czyli wszystkich ;-)) objął Grzegorz Flesik. Cały czas nasza drużyna intensywnie trenowała przed zaplanowanym na drugą połowę stycznia turniejem Winter Cup 2007.

Zgodnie z tradycją Drink Team na czas halowych zmagań wystawił dwa zespołu. Barwy Drink Teamu reprezentowali: Jacek Ćmielewski (kapitan), Rafał Cholewiński, Zbigniew Giska, Piotr Gogolewski, Michał Gos, Zbigniew Kęsy i Marcin Wilk. Natomiast w skład naszej drużyny młodzieżowej weszli Bartosz Olszewski (kapitan), Wojciech Górski i Michał Kotrys oraz debiutujący w niebiesko – białych barwach Konrad Fiet, Michał Kłusek, Michał Radomski i Emilian Żak.

Turniej ten miał dwie odsłony. W pierwszej (rozgrywki grupowe) znacznie lepiej radzili sobie nasi młodzi zawodnicy (cztery zwycięstwa i dwie porażki), natomiast w fazie play-off nieco lepiej zaprezentował się pierwszy zespół. Ostatecznie Drink Team Under 20 zakończył turniejową rywalizację na piątym, a Drink Team na dziewiątym miejscu! Wojtek Górski, jedno z turniejowych odkryć, zapisał na swym koncie siedem bramek, pięć goli zdobył Jacek Ćmielewski, a po cztery Olszewski i Żak.

WIOSNA 2006/2007

Runda wiosenne rozpoczęła się niezbyt przyjemnymi tarciami na linii nasi młodzieżowy – reszta zespołu. Na szczęście wszelkie problemy zostały w miarę szybko rozwiązane i wszyscy mogliśmy się skoncentrować jedynie na sportowych aspektach życia. W ramach przygotowań do majowego turnieju Juwenalia Cup rozgrywaliśmy liczne spotkania towarzyskie. W jednym z nich, dopiero w końcówce ulegliśmy nieznacznie 4:5 drużynie AZSu Politechnika Św. Trzeba dodać iż był to trzeci sparing Drink Teamu tego dnia, więc nasi reprezentanci mogli odczuwać zmęczenie. W trakcie owego spotkania trener naszych rywali Jarosław Niebudek nie szczędził DrinkTemowcom licznych pochwał. Wiosną w naszych barwach nie zagrał już Zbyszek Giska, który przeniósł się do Łodzi. Co raz rzadziej trenować mogli z nami także Przemek Guła i Łukasz Woźniak, dla których jak się później okazało, był to ostatni sezon w naszym klubie.

Nieco później Drink Team wzmocnili kolejni piłkarze: doświadczeni Paweł Kaleta i Michał Żołądek oraz 20-letni Tomasz Kęsy. W kwietniu wszyscy razem cieszyliśmy się z przyznania Polsce i Ukrainie prawa do organizacji Euro 2012. Dużą zasługę w wydarzeniu tym miał nasz Prezes – Lukas Harrewicz, którego lobbing na rzecz przyznania organizacji mistrzostw właśnie naszemu krajowi przyniósł nadspodziewanie dobry skutek. W licznych spotkaniach kontrolnych Drink Team przeważnie triumfował. Mierzyliśmy się m.in. z drużyną ZIP SQUADu, z którą los miał nas zetknąć w grupie turnieju juwenaliowego czy z Niebieskimi Kielce (imponujące zwycięstwo 20:9). Niebiesko – biali wygrali także marcowy miniturniej, imponując zgraniem, dobrą techniką i jeszcze większą precyzją.

W pierwszych dniach maja rozpoczęliśmy operację Juwenalia Cup 2007. W ostatnim przed turniejem meczu sparingowym pokonaliśmy drużynę Emek’s Friedns aż 10:1! Widać było, iż posiadamy bardzo mocny skład, mający realne szanse na jak najlepsze miejsce w turnieju. W naszej bramce zadebiutował wtedy Piotr Skoczek, który miał bardzo duży udział w dobrej grze DT podczas turnieju. Tym razem nie zdecydowaliśmy się na wystawienie dwóch drużyn. Szeroka i wyrównana kadra była zaletą Drink Teamu. Juwenalia Cup 2007 - Drink Team wygrywa grupę C! Nasi zawodnicy imponowali dobra grą i wysoką formą. Po pokonaniu ZIP SQUADu 5:2 (dwa gole Radomskiego i Wilka, jedno Olszewskiego), National Geographic 1:0 (zwycięskie trafienie Cholewińskiego), ARTu 2:1 (dwie bramki Wilka) i Cytrynówki 3:2 (gole Wilka, Synowskiego i Radomskiego) wygraliśmy grupę C! Awans do dalszej fazy był świętowany bardzo hucznie – słynna runda honorowa wokół boiska, zakończona błotną kąpielą – chociaż owa środa 17 maja przeszła bez wątpienia do historii naszego klubu. Niestety w ćwierćfinale trafiliśmy na zawsze mocny i prześladujący nas Sporting i po porażce 1:4 i honorowym trafieniu Bartka Synowskiego zakończyliśmy turniejowe zmagania, zajmując ostatecznie szóstą lokatę. Barwy Drink Teamu reprezentowali: Marcin Wilk (kapitan zespołu, pod nieobecność Jacka Ćmielewskiego i Piotra Gogolewskiego, którzy musieli w sprawach służbowych przebywać wtedy w Pradze), Cholewiński, Fiet, Gos, Górski, Kaleta, Tomasz Kęsy, Zbyszek Kęsy, Moskal, Olszewski, Skoczek, Synowski, Żak, Żołądek oraz gościnnie Michał Pinda. Podczas turnieju z bardzo dobrej strony pokazali się Michał Radomski, Bartłomiej Synowski i Marcin Wilk – co znalazło odzwierciedlenie w podsumowaniu sezonu. Podczas oficjalnej Gali podsumowaliśmy sezon. Plebiscyt na najlepszego piłkarza wygrał Marcin Wilk, odkryciem został Wojciech Górski, natomiast działaczem – doktor Paweł Szymaniak. Gwoli ścisłości trzeba dodać, iż w wolnych chwilach potrafiliśmy żyć bez piłki. Organizowaliśmy masę kulturalnych imprez, także tych plenerowych. Chyba najsławniejszą z nich były wyjazdy nad zalew do pobliskiego Sukowa. Jeden z naszych piłkarzy tak upodobał sobie to miejsce, iż długo nie mógł się z nim rozstać, ostatecznie wracając do Kielc nie autem lecz na własnych nogach ;-)...

JESIEŃ 2007/2008

30 września 2007 roku hucznie zainaugurowaliśmy nowy sezon. Nasz klub opuściła szóstka piłkarzy: Guła, Kłusek, Moskal, Olszewski, Woźniak i Żak. Na ich miejsce włodarze Drink Teamu ściągnęli Szczepana Ćwiertnie, Łuksza Ćwikłę, Pawła Dzioka, Karola Pawlaka i Łukasza Zawarczyńskiego. Odszedł także asystent menedżera – Michał Andrzej Grochowski, a była to chyba najbardziej opłakiwana strata w niektórych sferach naszego klubu ;-) Na dobry początek sezonu Drink Team pokonał 7:0 piłkarzy Asystenta. Ofensywne walory pokazał nasz drugi bramkarz Piotr Skoczek, notując na swym koncie dwa trafienia (w tym pierwszą bramkę dla DT w nowym sezonie). Swoją wyborną dyspozycję strzelecką Skoczek podtrzymał podczas meczu reprezentacji studentów z AZSem (formalnie występującym pod nazwą Pracowników PŚK). Drużyna Studentów, mająca w składzie 7 DrinkTemowców, dowodzona przez szkoleniowy duet Kamil Dziewit & Zbigniew Kęsy potrafiła pokonać piłkarzy trenera Niebudka 6:3, mimo iż przegrywaliśmy już 1:3.

W listopadzie DT powrócił na halę. Wiązało się z tym powrotem kilka perypetii. Niechęć kierownika studium w-fu, mgr Marka Kalwata, do dwójki naszych kolegów spożywających odżywcze napoje, objawiła się faktem iż przez pewien czas byliśmy pozbawieni możliwości regularnych treningów, a atmosfera w zespole nieco się zagęściła. Pracę w naszym klubie próbowała podjąć pani Kasia Siudak, jednak jej walory osobiste nie pozwalały skupić się naszym zawodnikom na odpowiednio intensywnej rozgrzewce ;-) 12 grudnia podczas trzecich urodzin klubu podsumowaliśmy dotychczasową działalność i wybraliśmy Jedenastkę Wszechczasów (w skład której weszło aż 12 piłkarzy), życząc sobie jak najwięcej wspólnych sukcesów.

Winter Cup 2008 rozpoczął się w tym roku wyjątkowo wcześnie, bowiem już 15 grudnia rozgrywki rozpoczęła grupa A – Wydział Budownictwa. Drink Team swoje pierwsze turniejowe mecze rozgrywał 19 stycznia. Jednak podział na wydziały i fakt wzięcia udziału w turniejowej rywalizacji przez nasz świetny zespół sprawił, że konkurencja po prostu się nas przestraszyła. Mimo wcześniejszych założeń, znów wystawiliśmy w turnieju dwa zespoły, co więcej obydwa zakwalifikowały się do ogólnouczelnianych ćwierćfinałów. Drink Team A występował w składzie: Jacek Ćmielewski (kapitan), Rafał Cholewiński, Łukasz Ćwikła, Michał Gos, Wojciech Górski, Konrad Fiet, Paweł Kaleta, Michał Radomski i Marcin Wilk, natomiast piłkarze drużyny B grali w zestawieniu: Damian Tomaszewski (kapitan), Szczepan Ćwiertnia, Paweł Dziok, Piotr Gogolewski, Tomasz Kęsy Zbigniew Kęsy, Piotr Skoczek, Łukasz Zawarczyński. Zawodnicy DT w towarzystwie wiceprezesa Flesika - luty 2008 Nasze zespoły grały ze zmiennym szczęściem. Raz to drużynie B (wcale nie znaczy, iż słabszej) szło lepiej, raz piłkarzom z teamu A. W bezpośrednim starciu to jednak piłkarze DT B okazali się mocniejsi, pokonując zespół A aż 5:3 (trzy gole Ćwiertni, po jednym Zbyszka Kęsego i Zawarczyńskiego oraz trafienia Radomskiego, Fieta i Wilka) oraz już w ćwierćfinale 3:1 (dwa gole Gogolewskiego, jeden Tomka Kęsego oraz honorowe trafienie Cholewińskiego dla pokonanych). Ostatecznie nasze zespoły zajęły piąte i ósme miejsce w całym turnieju. Chociaż nie zawsze odnosiliśmy zwycięstwa, nasza gra i zaangażowanie pozwoliło pozytywnie zakończyć tą dobrą zabawę.

WIOSNA 2007/2008

Odniesione jeszcze podczas Winter Cupu kontuzje długo wyłączały z gry Rafała Cholewińskiego i Szczepana Ćwiertnie. Wiosnę zaczęliśmy od sparingowego zwycięstwa 16:6 na drużyną Automatyki, której kapitanem był nasz niedawny jeszcze kolega Paweł Kaleta. Marzec spędziliśmy głównie na różnego rodzaju świętach. Imprezy urodzinowe czy też benefisowe wzmacniały więzi w drużynie, natomiast Wielkanoc pozwoliła nam od siebie odpocząć, bowiem co za dużo, to nie zawsze jest zdrowo ;-) W jednym z następnych meczy z Automatyką, które to pozwoliły Drink Teamowi osiągnąć wysoką formę na turniej juwenaliowy, jedną z najładniejszych bramek w historii naszego klubu, jeśli nie najładniejszą, zdobył powracający do zdrowia Ćwiertnia – uderzając zza połowy boiska trafił wprost za kołnierz źle interweniującego bramkarza!

Późniejszy czas nasz zespół poświęcał na szlifowanie formy i indywidualnych możliwości. Zakupiliśmy nowe komplety strojów, podziękowania w tym miejscu należy złożyć naszemu skarbnikowi – Łukaszowi Zawarczyńskiemu, zorganizowaliśmy plenerową prezentację dla naszych fanów i sesję zdjęciową dla różnych sportowych magazynów. Wreszcie na tydzień przed turniejem Juwenalia Cup rozegraliśmy dwa wygrane mecze towarzyskie (8:4 z Emek’s Friends oraz 15:12 z Automatyką), które nie tylko poprawiły współpracę poszczególnych formacji na boisku, lecz także znacząco podniosły nasze morale. I nadszedł wreszcie czas juwenalii!

Tym razem, nie rozdrabiając się na żadne podzespołu, do rozgrywek zgłosiliśmy jeden mocny zespół. Los znów nie obszedł się z nami łaskawie, przydzielając do grupy Proton United (triumfatora rozgrywek z dwóch ostatnich lat) oraz zawsze mocny zespół AC Kielce z Przemkiem Kojacem w bramce! Drink Team w turnieju Juwenalia Cup 2008 reprezentowali: Rafał Cholewiński, Jacek Ćmielewski, Szczepan Ćwiertnia, Konrad Fiet, Piotr Gogolewski, Michał Gos, Wojciech Górski, Tomasz Kęsy, Zbigniew Kęsy, Karol Pawlak, Michał Radomski, Piotr Skoczek, Bartłomiej Synowski, Damian Tomaszewski, Marcin Wilk, Łukasz Zawarczyński i Michał Żołądek. Drin Team - maj 2008 Na pierwszy ogień poszedł pojedynek z faworyzowanym Protonem. Drink Team rozegrał dobry mecz, prezentując naprawdę dojrzały futbol. Lecz niestety jedyny błąd popełniony przez nas, został bezlitośnie wykorzystany przez rywali, którzy pokonali nas 1:0. W drugim turniejowym spotkaniu prosto, łatwo i przyjemnie pokonaliśmy rywali z Jak się bawita 4:0, a łupem bramkowym podzielili się Ćmielewski, Radomski, Marcin Wilk i Synowski. W trzecim spotkaniu pechowo zremisowaliśmy 1:1 z AC Kielce. Przez cały mecz przeważaliśmy, byliśmy drużyną lepszą, co potwierdziło trafienia Wojtka Górskiego. Jednak w końcówce meczu, a właściwie dwie minuty po regulaminowym czasie gry, oszukani przez sędziów straciliśmy bramkę i trzy punkty... W kolejnym meczu Drink Team rozprawił się z Pakerami z Białowieży po bramce Jacka Ćmielewskiego. W piątym pojedynku pokonaliśmy pewnie FC Promil 3:1, dwa trafienia zapisał na swym koncie Michał Radomski, a jedno kapitan Ćmielewski. W przed ostatnim spotkaniu pechowo ulegliśmy ARTowi 1:2 (bramka Górskiego), aby w ostatnim turniejowym spotkaniu, zaledwie bezbramkowo zremisować z Chłopakami do wzięcia. Opadnięci z sił, w złych nastrojach, pożegnaliśmy się z turniejem...

Czerwiec był miesiącem podsumowań i wytężonej pracy naszych reprezentantów, którzy przygotowywali się bądź to do sesji bądź do obrony prac magisterskich. W ostatnim sparingu sezonu ulegliśmy gładko piłkarzom CK Awans 5:9. Ostatnim sportowym aspektem sezonu była oficjalna Gala. Głosami elektorów biorących udział w plebiscycie podsumowującym sezon, Damian Tomaszewski uhonorowany został tytułem Piłkarza sezonu w Drink Teamie! Odkryciem sezonu został Tomasz Kęsy, a Działaczem – manager Zbigniew Kęsy. Na naszej gali nie dopisała jedynie pogoda, gdyż nie rozegrano pożegnalnego meczu zawodników żegnających się z Drink Teamem. Jednak chyba każdemu DrinkTeamowcowi pozytywnie zapadła w pamięci, podobnie zresztą jak i cały sezon 2007/2008!

JESIEŃ 2007/2008

Piąty w historii sezon DrinkTeamowcy rozpoczęli od oficjalnej gali, co stało się już niepisaną tradycją naszego klubu. Jednak wśród piłkarzy zabrakło m.in. Marcina i Łukasza Wilków, Jacka Ćmielewskiego, Rafała Cholewińskiego, Damiana Tomaszewskiego oraz Michał Gosa którzy to pożegnali się z drużyną. Po stronie zysków zapisaliśmy natomiast Bartosza Olszewskiego, który po rocznej przerwie powrócił do naszego miasta, wspierając zespół nie tylko na boisku lecz także wchodząc w skład sztabu szkoleniowego. Najważniejsze zmiany zaszły jednak w zarządzie naszego klubu. Sportowe obowiązki w DT zmuszony został pozostawić L.H.Harrewicz. Podczas przeprowadzonych 15 października wyborów na czele klubu stanął dotychczasowy wiceprezes Grzegorz Flesik, jego zastępcą został Łukasz Zawarczyński (który to równolegle podjął pracę dydaktyczną na naszej uczelni), a w skład zarządu weszli jeszcze Zbigniew Kęsy i Filip Radomski.

Ze sportowego punktu widzenia trzeba odnotować testy licznych piłkarzy, którzy to w pierwszych tygodniach nowego sezonu pojawiali się na treningach naszej drużyny. Ostatecznie pozyskaliśmy napastnika Krzysztofa Stawkowskiego, a zimą kadra Drink Teamu wzmocniła się jeszcze Przemysławem Snochem i Piotrem Bąkiem. W spotkaniach sparingowych mierzyliśmy się z Asystent Sport Club (ze zmiennym szczęściem) czy z FC Mimoza (pewne zwycięstwo 15:8). Chłodna aura sprawiła iż już na początku listopada treningi drużyny odbywały się na hali PŚK. Tym razem na szczęście odbyło się bez żadnych niespodzianek czy też utrudnień… Do drużyny po zagranicznych wojażach powrócili Michał Radomski, który praktykował w holenderskim S.C. Heerenveen oraz Piotr Skoczek, pracujący nad bramkarskim fachem na angielskich boiskach.

ZIMA 2007/2008

Zimą niebiesko – biali trenowali głównie na hali. Czynili to raz z większym raz z mniejszym zaangażowaniem, w różnym składzie personalnym. Podczas jednych z zajęć poważnego urazu doznał Olszewski – kontuzja ta wyeliminowała Bartka z gry na kilka miesięcy. Dopiero w styczniu DrinkTeamowcy świętowali czwarte urodziny swojego klubu. Pomimo faktu iż przyjęcie urodzinowe opóźniło się prawie o miesiąc, impreza była niezwykle huczna i udana. Dopisali liczni goście, zaszczycając bawiących się swoją obecnością. Serwowano przepyszny tort, szampan z bąbelkami, liczne przekąski i napoje ;) Podczas oficjalnej części uroczystości dokonano wyboru nowej rady drużyny, w której to skład weszli: Michał Radomski (kapitan), Konrad Fiet i Paweł Dziok.

Po jubileuszowych bankietach nadszedł czas okres wzmożonej pracy. DrinkTeamowcy przygotowywali się do zbliżającego się turnieju Winter Cup, który… jakoś nie chciał się zbliżyć. Trudno było organizatorom przygotować tą prestiżową sportową imprezę, przerzucano odpowiedzialność z jednej osoby na drugą. Trenera Niebudka w AZSie zastąpił Marek Kuleta, jednak nie był on najbardziej kompetentną osobą z którą przyszło nam współpracować… Także konflikt na linii AZS – studium wychowania fizycznego robił swoje. Wreszcie na przełomie stycznia i lutego remontowano halę. Jednak do kuriozalnej sytuacji doszło na początku lutego. Turniej miał wreszcie zostać rozegrany, jednak ostatecznie jego termin odwołano, oficjalnie z powodu zbyt małej ilości zgłoszonych drużyn. Nie musimy chyba pisać iż nastroje w naszym zespole nie były w owym okresie najlepsze…

Praktycznie przez cały luty i większość marca Drink Team nie trenował. Nie mogliśmy się dogadać z kierownictwem studium w sprawie korzystania z hali, pogoda także nie zachęcała do treningów na świeżym powietrzu. Dopiero pod koniec marca powróciliśmy do treningów. Jak się okazało, na zewnątrz wypadło nam przygotowywać się do halowego turnieju… Na jednostkach treningowych nie brakowało nowych twarzy, jednak ostatecznie naszymi nowymi graczami zostali wspomniani wcześniej Bąk, Snoch oraz Sebastian Pisarczyk.

TURNIEJ WINTER CUP 2009

Jeszcze pod koniec marca dotarła do nas radosna wiadomość, iż w pierwszy kwietniowy weekend rozpocznie się tegoroczna edycja Winter Cup. Na tą wiadomość drużyna zareagowała błyskawicznie, zwierając szyki i w pocie czoła trenując na pełnych obrotach. Na codziennych popołudniowych treningach pozytywnie zaskakiwała wysoka frekwencja, zaangażowanie i ambicja piłkarzy. W dwóch sparingowych przedturniejowych spotkaniach pokonaliśmy Asystenta oraz Stokrotki. Wysoką formą imponowali już wtedy Skoczek, Ćwiertnia czy Radomski – jak się miało okazać podpora Drink Teamu podczas nadchodzącego turnieju.

Czwartego kwietnia zainaugurowaliśmy piąty w historii Winter Cup, w którym udział brała ekipa DT. Jak się miało okazać w końcowym rozrachunku turniej najlepszy dla niebiesko – białych! Jak mówi polskie porzekadło, prawdziwych piłkarzy poznaje się nie po tym jak zaczynają lecz po tym jak kończą. I tak też było w naszym przypadku, bowiem turniej rozpoczęliśmy od pechowej porażki 1:3 z Harnasiami. Honorowym trafieniem popisał się Ćwiertnia. Jednak później wszystko układało się już po naszej myśli. Do końca pierwszej części rozgrywek odnieśliśmy już komplet zwycięstw, po drodze dosłownie gromiąc rywali. Najpierw łupem DT padła Administracja (zwycięstwo 4:1), później dosłownie ”rozjechaliśmy” Smoke Team aż 7:1, a w trzecim meczu 6:3 ograliśmy chłopaków z klasą. Wysoką formą imponowali dosłownie wszyscy gracze naszej drużyny. Jednak na prawdziwe słowa uznania zasługiwał duet Ćwiernia – Górski. Gracze Ci byli sercem i motorem napędowym naszej drużyny. Szczepan i Wojtek w tamto sobotnie popołudnie wyglądali tak jakby grali ze sobą praktycznie od dziecka!

W ostatnim grupowym meczu przyszło nam się zmierzyć z zaprzyjaźnioną Kokainą. Jednak na boisku (a także po za nim już po meczu…) sentymentów nie było. Była za to ostra walka i grad goli. Ostatecznie pokonaliśmy rywali 4:3 i wygraliśmy pierwszą część turnieju! Po wielkanocnej przerwie niebiesko – biali powrócili do szlifowania sportowej formy. Szkoleniowcy walczyli z czasem, gdyż na kontuzje narzekali Radomski, Skoczek, Dziok i wciąż Olszewski. W ramach przygotowań nasz zespół doznał pierwszej w historii porażki z ZIP SQUADem. Jednak wytłumaczyć to można mokrą nawierzchnią i oszczędzaniem sił na finałową odsłonę turnieju. Owa finałowa odsłona odbyła się tydzień późnej niż pierwotnie planowano. Jednak na ogromny organizacyjny bałagan opuśćmy już kurtynę milczenia.

W sobotę 25 kwietnia 2009 wreszcie doszło do finałowej rywalizacji! Organizatorzy pomni swych wcześniejszych błędów i niedociągnięć tym razem stanęli wreszcie na wysokości zadania. Lecz przede wszystkim na wysokości zadania stanęli Drink Teamwcy! Już wcześniej mówiło się o ogromnym potencjale drzemiącym w niebiesko – białych i ogromnej chęci wygrania turnieju. Lecz słowa te zweryfikowała dopiero gra. Na szczęście dla DT zweryfikowała jak najbardziej pozytywnie! Na pierwszy ogień poszła FC Kokaina. I znów Drink Team rozprawił się z nią w stosunku 4:3. Po wcześniejszych meczu rywale zarzucali nam iż nie gramy fair-play, tym razem już wszystko odbywało się w jak najlepszej atmosferze. W drugim meczu 3:0 nasz zespół pokonał Wojaków, a w kolejnym 3:1 Harnasi. Precyzją w wykańczaniu akcji imponował Wojciech Górski – z 14 bramkami najlepszy strzelec nie tylko naszej drużyny, lecz i całego turnieju. Trafienie Michała Radomskiego (wyróżnionego później tytułem Piłkarza Turnieju) w przedostatnim spotkaniu z Administracją sprawiło iż nasz zespół po raz pierwszy w historii triumfował w turnieju Winter Cup!!! Ostatni mecz z Nierobami choć był tylko formalnością, zakończył się zwycięstwem DT 3:2. Nasz zespół podszedł do niego na luzie, jednak i tak nie dał rywalowi szans na odebranie sobie punktów. A później były liczne gratulacje i toasty za Drink Team wznoszone do białego rana!

WIOSNA 2008/2009

Jeszcze dobrze nie ochłonęliśmy po triumfie w turnieju halowym, a trzeba było przygotowywać się do rywalizacji w Juwenalia Cup. Pomagały nam w tym sparingowe spotkania z ARS Computer, zakontraktowane przez zarząd. Najpierw rozbiliśmy rywali aż 19:6, później tylko 8:4. Dobrze zwiastowało to przed zbliżającym się turniejem juwenaliowym. W losowaniu trafiliśmy do ciężkiej grupy B, mając za rywali m.in. Czerwone Diabły i FC Bitrex, którego piłkarze w barwach Herosów w ubiegłym sezonie triumfowali w turnieju halowego, zdetronizowani przez Drink Team. Na dzień przed startem Juwenalia Cup nasz zespół pokonał jeszcze Cytrynówkę, z byłym zawodnikiem DT Ernestem Moskalem w składzie.

Do pierwszego turniejowego meczu DrinkTeamowcy podeszli w składzie: Snoch – Fiet, T.Kęsy – Ćwiertnia, Radomski – Górski. Zespół Belzebubów pokonaliśmy pewnie 3:0, a hat-tricka ustrzelił Wojciech Górski. Gdy minęła już trema i zdenerwowanie, w drugim spotkaniu DrinkTeamowcy mierzyli się z Czerwonymi Diabłami, uważanymi za jednych z faworytów do awansu. Jak się miało później okazać, spotkanie zakończone bezbramkowym remisem, dało obydwu ekipom promocję do ćwierćfinału. Remis wybronił zespołowi Skoczek, który powrócił do wyjściowego składu drużyny. Ostateczne rozstrzygnięcia turnieju pokazały iż Drink Team był jedynym w Juwenalia Cup 2009 zespołem, który nie dał się pokonać piłkarzom Czerwonych Diabłów – późniejszym triumfatorom rozgrywek!

W kolejnym spotkaniu rzeczywistość piłkarska wróciła już do normy, nasz zespół pewnie ogrywał rywala. 3:0 pokonaliśmy Lokomotiv, a bramkami podzieliło się ofensywne trio Drink Teamu: Radomski, Górski, Ćwiertnia. Jednak dopiero kolejne spotkanie pokazało prawdziwe walory niebiesko – białych. To właśnie w spotkaniu z FC Bitrexem nasi gracze uwierzyli w pełnię swoich możliwości, i de facto zapewnili sobie awans do części pucharowej turnieju. Gra w owym meczu toczyła się przeważnie w środku pola, chociaż obydwie drużyny miały swoje szansę na objęcie prowadzenia. FC Bitrex po strzale Górskiego wybił piłkę na róg, to futbolówki podszedł znów Wojtek i zagrał ją wprost do Szczepana Ćwiertni. ”Lyter” nie zastanawiając się zbyt długo postanowił uderzyć piłkę z przewrotki! Do odbitej przez bramkarza futbolówki dopadł Olszewski i strzałem głową umieścił ją w siatce. Chwilę później szczęśliwy strzelec utonął w ramionach kolegów z drużyny!

W spotkaniu z Obrońcami tytułu DrinkTeamowcy wystąpili w nieco zmienionym składzie. Swoje szanse dostali m.in. Sebastian Pisarczyk i Piotr Bąk. Wynik 2:0 nie odzwierciedlał przewagi niebiesko – białych, jednak nasi zawodnicy zmęczeni wcześniejszymi meczami, do tej potyczki podeszli na dużym luzie. Formalnie zapewniliśmy sobie awans, chociaż wydawało się iż grupę zakończymy na drugim miejscu… Jednak nadeszło spotkanie z Szybkimi i wściekłymi. Aby zająć pierwsze miejsce i wyprzedzić Czerwone Diabły musieliśmy wygrać minimum sześcioma bramkami. Wydawać by się to mogło zadaniem trudnym, lecz DT już nie raz pokazał iż nie ma dla niego misji niewykonalnych. Do przerwy prowadziliśmy już 3:1 po dwóch golach Górskiego i trafieniu Ćwiertni. Dwa trafienia – swoje jedyne w turnieju i ostatnie w Drink Teamie – zdobył Krzysztof Stawkowski. Gole Ćwiertni i Górskiego przyklepały sześciu bramkowe zwycięstwo naszego zespołu.

Trzy dni później, w ćwierćfinale Juwenalia Cup 2009 DrinkTeamowcom przyszło mierzyć się z zespołem Proton United, triumfatorem rozgrywek w dwóch poprzednich latach. Jednak nikt rywala się nie lękał i nie podchodził do tego meczu ze strachem. Chociaż w składzie naszego zespołu zabrakło kontuzjowanych Radomskiego, Stawkowskiego, Pisarczyka i Tomka Kęsego, to do linii ataku powrócił, po prawie rocznej przerwie, Jacek Ćmielewski – były kapitan DT. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, chociaż prawidłowego trafienia Wojtka Górskiego nie zaliczyli nam arbitrzy… Także w drugiej połowie nie padły gole, chociaż DT słabł z minuty na minutę i doprowadzenia do dogrywki zawdzięczamy tylko i wyłącznie Piotrkowi Skoczkowi, doskonale radzącemu sobie na bramce. Niestety w dogrywce dwa gole zdobył Proton i to on awansował do półfinału.

Po turnieju przyszedł czas na analizy, komentarze i oceny. Wszyscy z jednej strony cieszyli się z odniesionych zwycięstw, lecz z drugiej pozostawał niedosyt. Bowiem w powszechnej opinii kibiców i piłkarskich ekspertów, jeśli pokonalibyśmy ćwierćfinałową przeszkodą, to później DT stałby się głównym faworytem do końcowego triumfu. Jednak skompletować podwójnej korony zespołowi się nie udało. Pod koniec maja do dymisji podał się manager Drink Teamu – Zbigniew Kęsy. 10 czerwca zarząd klubu, na specjalnej konferencji prasowej ogłosił iż szkoleniowe stery zespołu przejmuje Bartosz Olszewski. Oficjalnym podsumowaniem sezonu była coroczna Wielka Gala Drink Teamu. Także w tym sezonie była ona niezwykle udanym wydarzeniem towarzysko – sportowym. Nagroda na Piłkarza Sezonu 2008/2009 przypadła w ręce Szczepana Ćwiertni, Odkryciem zespołu został Przemysław Snoch, a działaczem – manager Zbigniew Kęsy.





SZUKAJ


Tylko w tytułach


INFO


Jesteś
o2u.pl - 
darmowe liczniki
gościem na naszej stronie

ANKIETA
Która pozycja w Drink Teamie najbardziej wymaga według Ciebie wzmocnienia?
Bramka
Obrona
Pomoc
Atak
Sztab szkoleniowy

TRANSFERY 2009/2010
Przybyli:
- Michał Potrzeszcz
(Granat Skarżysko - Kamienna)
- Konrad Sikora
(AKS Busko - Zdrój)
- Paweł Ściubisz
(AKS Busko - Zdrój)

Odeszli:
- Krzysztof Stawkowski
(KS Olkusz)

TEKST DNIA
"Jakiś za bardzo rozrobiony ten spirytus..."

Przemek

LOGOWANIE
Login:
Hasło:


Copyright © 2004-2009 by Drink Team Crew